Uszak bzowy, „grzyb mun". Filar kuchni azjatyckiej, bogaty w polisacharydy.
Werdykt praktyka
W Chinach uszak jest tak oczywisty, że nikt nie nazywa go suplementem. Po prostu jest w misce, obok imbiru i octu. To dla mnie punkt odniesienia, ile w tej branży jest mody, a ile zwykłego jedzenia. A siedzi w nim więcej, niż ta zwyczajność sugeruje: polisacharydy i beta-glukany, błonnik oraz melanina, ten sam barwnik, który daje mu czarny kolor i któremu poświęcono osobne prace. W rytuale ustawiam go na czczo albo pół godziny przed posiłkiem.